Wczoraj na profilu pojawiła się u mnie druga rodzinka, a raczej samotna mama z dwójką dzieci (dziewczynka 11 lat, chłopiec 8). Mieszkają w Springfield (25 km od Waszyngtonu), Virginia.
Ja myślałam, że napisałam długi list, ale okazało się, że można jeszcze dłuższy :D Ma to wiele plusów, bo poznałam dużo szczegółów na ich temat. Dzieci bardzo tęsknią za ojcem, który się przeprowadził do innego Stanu i rozmawia z nimi 1-2 razy w tygodniu i przez to ciężko im się skupić, łatwo się poddają i czasami jest ciężko, chłopiec ma podejrzenie ADHD, a z matką nie spędzają jakoś dużo czasu, bo pracuje. HM napisała wszystko szczerze, żeby nie było potem niespodzianek. Pracuje dla National Geographic w Waszyngtonie i z tego co mi się wydaje szykuje się niezły zapiernicz. Napisałam jej krótką wiadomość, a ona odpisała mi znowu esejem zadając przy tym też masę pytań. Na początku myślałam, że coś jej się pomyliło i skopiowała swój list, ale nie :D uczucia miałam mieszane, ale mam ciocię w Stanach i dałam jej ten list, żeby przeczytała stwierdziła, że jakby miała wybór, to na pewno by tego się nie podjeła. Ja mimo wszystko nie nastawiam się tak negatywnie, chcą ze mną porozmawiać, więc umówię się z nimi jak tylko wrócą z wakacji.
Aleeee potrzebują au pair od 27 grudnia, więc.. dla mnie jest to za późno.
Miałam dzisiaj rozmowę z pierwszą rodzinką (jedna dziewczynka, 7 lat z St. Louis, Missouri). Nie mogłam ich niestety zobaczyć, bo mieli problem z kamerką, ale mają to naprawić. Rozmawiałyśmy jakąś godzinę. I nie spodziewałam się, że po rozmowie będę uśmiechnięta od ucha do ucha. Czekając na HM i jej córkę mówiłam sobie "kurcze.. średnio", jestem po i moje nastawienie mega się zmieniło. Mam wątpliwości, tym bardziej, że to była pierwsza rozmowa z nimi i w ogóle z kimkolwiek. Jak usłyszałam ten charakterystyczny dzwonek skypa myślałam, ze serce mam w głowie tak mi waliło HAHA. Bardzo fajnie nam się rozmawiało, Veronica wydaje się przesłodka, umówiłyśmy się na następną rozmowę we wtorek i mam trochę rzeczy do przemyślenia. Zależy im na tym, żeby była członkiem ich rodziny. Znają trochę słów po polsku, bo mieli kiedyś nanny z Pl. Wyślą mi na nią namiary i na au pair, która teraz u nich jest.
!!! Sami zawożą V. do szkoły i ją odbierają, zajęcia dodatkowe ma blisko domu, a to wiąże się z tym, że nie mam samochodu. Nie wiem co o tym myśleć. HM mówi, że wszystko jest w miarę blisko i mam super połączenia wszędzie. Zapytam o rower haha, ale trochę mnie to zmartwiło mimo wszystko.. co o tym myślicie?
WIELKIM PLUSEM jest to, że chcą mnie jak najszybciej! Już we wrześniu. Nie wiem jak to możliwe, załatwię tak szybko wszystkie papiery? Poza tym nie podjęłam decyzji, będziemy jeszcze rozmawiać, więc dni lecą. Ale przecież tego właśnie chciałam, wylecieć maksymalnie w październiku i czekając na otwarcie roomu wydawało się to niemożliwe. Mam mega mętlik w głowie, 2 dni na przemyślenia. Skoro chcą kogoś tak szybko, nie mogę też długo czekać z decyzją. Nie wiem czy są wymarzoną rodziną, ale wydają się normalni. Znacie może kogoś kto jest/będzie w tym rejonie? Help help help?
Idę spać, bo miałam dzisiaj dzień pełen wrażeń, a jutro też masa rzeczy do zrobienia.
Jak macie jakieś rady, piszcie, na pewno mi się przydadzą i dodadzą otuchy :)
Ja z chęcią bym do Missouri poleciała. Samochód nie jest najważniejszy, o rower spytaj :D Czemu nie?
OdpowiedzUsuńPołudniowe stany to inna bajka i nie uważasz , że fajnie byłoby poskakać do country i poczuć klimat USA.
Wygoogluj brak samochodu i spytaj ile w milach do przystanku czegokolwiek masz. Jak wiecej niż 1.5 mili nie ma co sie meczyc bo to poł godziny spacerku :D
Stan wg mnie mega fajny, ale ten brak samochodu....
OdpowiedzUsuńchociaż ja np moge używać tylko auta lokalnie...ale dla moich lokalnie to 30/40 mil także chyba ok :)
Ania, bez auta umrzesz. Po prostu czasem trzeba pojechac gdześ(nawet do jakiejś koleżanki, która mieszka dalej). Bedziesz czuła się uzależniona od innych, którzy mają samochód... W Stanach WSZĘDZIE JEST DALEKO...
OdpowiedzUsuńA jakiej długości był Twój list, jeśli można wiedzieć? Mój miał ponad 2.500 słów i musiałam skrócić do 1.000 ;).
OdpowiedzUsuńMogę Cię zaprosić na mojego bloga? Dopiero zaczynam moją przygodę z nim, a tematyka podobna do tej u Ciebie :) Odnośnik na moim profilu. Nie chcę spamować, ale jakoś muszę pokazać się ludziom :)
Rozumiem. Ja zawsze myślałam, że im więcej się napisze, tym lepiej można poznać drugiego człowieka, dlatego zdziwiłam się ograniczeniami.
OdpowiedzUsuńTak, wysłałam wszystkie dokumenty i aktualnie czekam na akceptację przez amerykańską agencję :). Po zdobyciu tego nieszczęsnego prawka wszystko strasznie szybko poszło :). Mam nadzieję, że z moim profilem jest wszystko ok.
Masz rację! Ale przyznam, że trochę mnie to wszystko stresuje
OdpowiedzUsuńBoże, no ja się domyślam... Chyba dostanę zawału wtedy :D
OdpowiedzUsuń